Wspominałam dawno, dawno temu, za górami, za lasami, w pięknej baśniowej krainie początków mojego macierzyństwa, które bywały kolorowe... Hmmm ale bywały też czarne, tak dla równowagi, jak to na Rockowe dusze - moją i mojego szanownego małżonka przystało - we wpisie zatytułowanym Little Rock Queen, że rodzice Helenki dbają ogromnie o jej gust muzyczny, coby pokrywał się z "ichniejszym" gustem.
Polecane posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Helenka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Helenka. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 4 sierpnia 2014
poniedziałek, 23 czerwca 2014
Dzień Ojca...
Dziś po raz drugi w życiu Helenki będziemy świętować Dzień Ojca. Cieszę się, że wybrałam dla Helenki najlepszego tatę na świecie... Tak, tak... to moja zasługa ;). Cierpliwego, troskliwego, wspierającego dobrym słowem, czynem lub gestem, ale przede wszystkim bardzo kochającego, a cóż ważniejszego jest od miłości??
wtorek, 17 czerwca 2014
Od jutra...
O rany jak nas tu mało... Dziękuję Wam, że pomimo tego i tak tu codziennie zaglądacie... widzę to w statystykach i jestem ogromnie wdzięczna. Podczytuję często inne blogi parentingowe i wpadam w kompleksy... Nie potrafię zupełnie podczas tak pięknej pogody, którą mamy za oknem zorganizować sobie chwili na to żeby usiąść i wstukać coś na bloga... A inne mamy potrafią dodawać nawet kilka wpisów dziennie... Co u nas? Przechodzę na dietę cud... (Będę jadła wszystko, w dużych ilościach i... cudem będzie jeśli schudnę). "Od jutra"... Bo jak to mówię:
"W gruncie rzeczy jestem bardzo szczupła, tylko skrzętnie ukrywam to pod zbędnymi kilogramami"...
piątek, 30 maja 2014
Rowerem przez świat... czyli Majówki część druga.
Od naszej Majówki w Zakopanem minęło już trochę czasu, jednak uwielbiam wracać do zdjęć zrobionych podczas tych wspólnie spędzonych chwil i chciałabym podzielić się nimi również z Wami. Pierwszą porcję zdjęć mieliście okazję zobaczyć tutaj, dziś pora na kolejną dawkę - zdjęcia z naszej wycieczki rowerowej po Dolinie Chochołowskiej.
wtorek, 20 maja 2014
Majówka w Zakopanem
| ulica Krzeptówki |
piątek, 16 maja 2014
List do Helenki...
Helenko!
Jesteś
naszym prawdziwym Skarbem - najpiękniejszym, najmądrzejszym i
najdroższym. Dopiero przy Tobie nasze życie nabrało prawdziwego sensu.
Jesteś taka malutka, a potrafiłaś nauczyć nas tak wiele - patrzeć na
świat optymistycznie, nie wybiegając zbyt daleko w przyszłość. Kiedyś tu i teraz
dla nas nie istniało. To ty nauczyłaś nas cieszyć się najdrobniejszymi
szczegółami, które otaczały nas przez całe życie, a dotąd były dla nas
niedostrzegalne. Dzięki tym umiejętnościom każdego dnia czujemy, że
jesteśmy naprawdę szczęśliwi - bez stawiania sobie celów, po których
zdobyciu stawialiśmy sobie kolejne i kolejne, nie czując się nigdy
spełnionymi. To przy Tobie uczymy się dostrzegać to co dotąd było dla
nas niedostrzeżone, osiągać to co dotąd było nieosiągnięte, śmiać się z
tego co nas śmieszy i płakać kiedy czujemy się smutni. To ty uczysz nas,
że nie należy bać się okazywania uczuć, emocji i bycia szczęśliwym...
Twoje uśmiechnięte oczy i usta są najpiękniejszym widokiem ze
wszystkich, które było nam dane zobaczyć... Bardzo Cię kochamy i...
dziękujemy Ci, że jesteś!
Rodzice...
czwartek, 8 maja 2014
Kiedy za oknem plucha...
Dziś wpis o naszym pomyśle spędzania wolnego czasu w domu, kiedy za oknem pogoda deszczowa, a Helenkę rozpiera ogrom energii życiowej, z której w pewnym sensie się cieszymy, bo to oznacza, że nasze dziecko jest silne i zdrowe, ale którą my rodzice musimy jakoś poskromić, żeby nasz dom nie wyglądał jak po przejściu tornada i nie został wyrwany ze swych fundamentów.
wtorek, 29 kwietnia 2014
Wiosna, ach to ty...
Przyszła piękna wiosna, a wraz z nią czas spędzany na dworze. Mam poczucie, że troszkę zaniedbałam ten mój wirtualny "Zatracający się świat" kosztem świata realnego. To wszystko dlatego, że trwa konkurs, który staram się promować. Zbliża się długi majowy weekend, który chciałabym dopiąć na ostatni guzik przed wyjazdem, a na razie z przygotowaniami jestem w lesie. 10 maja organizujemy pierwsze urodzinki Helenki i praca wre oraz to, co pochłania najwięcej mojego czasu - wybór zdjęć z pierwszego roku życia Helenki do pamiątkowego albumu. Mamy ich "miliony, a nawet tuziny" jak głosi klasyk, a moje oczy wiedzą już co to oczopląs. Dlatego dziś nie rozpisuję się, nie tworzę rozprawki, elaboratu, etc., etc. Zostawiam Was - po prostu - z kilkoma wiosennymi zdjęciami.
piątek, 25 kwietnia 2014
U stóp Giewontu
Dziś słów kilka o naszych małych podróżach z cyklu "Cudze chwalicie, a swego nie znacie". Zakopane leżące u stóp Giewontu było celem naszej zeszłorocznej wakacyjnej podróży z Helenką. Był to nasz pierwszy kilkudniowy wyjazd z naszym niemowlaczkiem, mającym wtedy trzy miesiące. Krótko, bo zaledwie 4 dni, ale wystarczająco żeby odpocząć od domowego dnia codziennego, spędzanego wówczas przeze mnie na praniu małych ubranek, gotowaniu, sprzątaniu, karmieniu, przebieraniu i spacerowaniu. Było to dla mnie dużą odskocznią, tym bardziej, że mój cudowny pomocnik w postaci męża był ze mną cały czas - nieprzerwanie i nie wykręcał się od ojcowskich obowiązków.
poniedziałek, 7 kwietnia 2014
Trzydniówka - nie taki diabeł straszny...
Kilka dni temu na facebooku wspominałam, że Helenkę znów dopadło jakieś choróbsko. Wysoka gorączka, cieknący katar, nieustanny kaszel. Nauczeni doświadczeniem, które nabyliśmy początkiem stycznia, wiemy, że w naszej poradni rodzinnej dziecka nie wyleczymy. Zwykła chrypka nieprawidłowo leczona lekami antyhistaminowymi przerodziła się w dwutygodniowe zapalenie oskrzeli. Tym razem szybko pojechaliśmy do sprawdzonego lekarza i okazało się, że to wirusowe zapalenie gardła. Niestety tuzin leków do przyjmowania. Po kilku dniach Helenka czuła się już świetnie i nagle ni z tego, ni z owego pojawiła się znów gorączka, złe samopoczucie, wzmożony katar i kaszel, a po trzech dniach wysypka na całym ciele - zwłaszcza na brzuchu i plecach. Co się okazało - Helenkę dopadła trzydniówka.
poniedziałek, 31 marca 2014
Zakupy, zakupy, zakupy...
W szafie Helenki pojawiło się niedawno "kilka" nowości. Chwalimy się więc naszymi nabytkami, bo nie wiem czy zdążę ją w to wszystko ubrać, żeby móc sfotografować, a przecież pamiątka musi być... ;) Niby nie jest to blog modowy, a Helenka nie jest małą szafiarką, jednak mama lubi dbać o zawartość garderoby Helenki i o jej wygląd. O kogo miałabym dbać jeśli nie o nią?
Oczywiście wszystko kupione po okazyjnej cenie, bo mama - urodzona buchalterka - nie lubi przepłacać... Część jest również prezentem od naszej rodziny, za co jeszcze raz dziękujemy :)
Nie przedłużając...Zapraszam :)
piątek, 28 marca 2014
Sam na sam.
Helenka jest moją ogromną miłością, nie wyobrażam sobie już życia bez niej. Wydaje mi się jakby była z nami od zawsze. Zupełnie nie pamiętam jak wyglądało nasze życie przed jej pojawieniem się. Myślę, że na pewno było cichsze, ale pewnie też smutniejsze, bez radosnych okrzyków zdumienia i ciekawości świata. Uważam, dzień 10 maja 2013 roku, w którym na świat przyszła moja silna, piękna i zdrowa córeczka, moja gwiazdeczka, tatusine oczko w głowie, za najszczęśliwszy dzień w moim życiu. Nie wyobrażam sobie chwili bez jej śmiechu czy płaczu, słodkiego powtarzania "mam mamę", a przed snem ze smokiem w ustach "ejo ejo ejo ej". A jednak mimo tej wielkiej miłości czasem potrzebuję chwili sam na sam z moim mężem. Bo i my musimy pielęgnować naszą miłość.
czwartek, 27 marca 2014
Siostro, basen...
Nie pamiętam kiedy ostatnio mogliśmy cieszyć się kąpielą w basenie, było to chyba trzy miesiące temu, a może jeszcze więcej, potem zaczęły atakować nas choroby - zapalenie krtani, zapaleni oskrzeli, aż w końcu ospa. Powiem szczerze, że troszkę bałam się reakcji Helenki na "dużą" wodę, przypuszczałam, że poprzednich naszych wizyt, choć odbywały się prawie co tydzień, po prostu już nie pamięta.
Nie pomyliłam się - nasza córeczka przywitała basen wielkim płaczem. Była przerażona tym, że otacza ją tyle wody, do tego bodźce w postaci wielu osób, krzyków, chlapiącej wody, fontanny - nie pomagały. Przycupnęłyśmy sobie w kątku basenu, mocno ją przytuliłam, całowałam, mówiłam, że bardzo ją kocham i nie musi się bać, bo mama nigdy nie da zrobić jej krzywdy. Tata, jak tylko potrafił - a robi to na prawdę genialnie - rozśmieszał Helenkę, łaskotał i już za chwilkę na jej małych usteczkach pojawił się uśmiech, a na twarzy wyrysowała się ciekawość. Do tego chęć pluskania sprawiła, że nasz pobyt na basenie sprawił jej wiele radości i przyjemności.
Wkrótce powstanie wpis o nowościach w szafie Helenki, a jest tego naprawdę sporo. Chyba muszę zacząć ograniczać swoje zakupowe zapędy. Znajdziecie w nim między innymi jej nowy kostium kąpielowy. Po naszej wizycie na basenie zdecydowałam, że moja Heleni jest już na tyle duża, że swój strój musi mieć!!
Powiedzcie mi jeszcze, pytam z ciekawości, czy któraś z firm produkujących pieluszki do kąpieli robi je w kolorze innym niż niebieski? Bo męczące było ciągłe poprawianie, że to dziewczynka - nie chłopczyk. Może strój nam pomoże - choć też niebieski, jednak to dwuczęściowe bikini.
Nie pomyliłam się - nasza córeczka przywitała basen wielkim płaczem. Była przerażona tym, że otacza ją tyle wody, do tego bodźce w postaci wielu osób, krzyków, chlapiącej wody, fontanny - nie pomagały. Przycupnęłyśmy sobie w kątku basenu, mocno ją przytuliłam, całowałam, mówiłam, że bardzo ją kocham i nie musi się bać, bo mama nigdy nie da zrobić jej krzywdy. Tata, jak tylko potrafił - a robi to na prawdę genialnie - rozśmieszał Helenkę, łaskotał i już za chwilkę na jej małych usteczkach pojawił się uśmiech, a na twarzy wyrysowała się ciekawość. Do tego chęć pluskania sprawiła, że nasz pobyt na basenie sprawił jej wiele radości i przyjemności.
Wkrótce powstanie wpis o nowościach w szafie Helenki, a jest tego naprawdę sporo. Chyba muszę zacząć ograniczać swoje zakupowe zapędy. Znajdziecie w nim między innymi jej nowy kostium kąpielowy. Po naszej wizycie na basenie zdecydowałam, że moja Heleni jest już na tyle duża, że swój strój musi mieć!!
Powiedzcie mi jeszcze, pytam z ciekawości, czy któraś z firm produkujących pieluszki do kąpieli robi je w kolorze innym niż niebieski? Bo męczące było ciągłe poprawianie, że to dziewczynka - nie chłopczyk. Może strój nam pomoże - choć też niebieski, jednak to dwuczęściowe bikini.
Ciesze się, że mogłam ugościć Cię w swoim "Zatracającym się" świecie.
Będzie mi bardzo miło przeczytać kilka Twoich słów pozostawionych w komentarzu.
wtorek, 25 marca 2014
W poszukiwaniu wiosny
Nareszcie przyszła wiosna, dni z temperaturami przekraczającymi w słońcu 20 stopni, pozwalające na schowanie zimowych kurtek głęboko w szafie, na rzecz sweterków, bluz, wiatrówek, w których i ja i Helenka czujemy się znacznie lepiej. W końcu zimowe botki możemy zamienić na tenisówki, baleriny, czółenka czy wysokie szpilki, choć z tymi ostatnimi nie często mam do czynienia.
poniedziałek, 24 marca 2014
Cztery mamy...
W ostatnim tygodniu
pogoda nas rozpieszczała, wiosna przywitała się gorącym słońcem i bezchmurnym
niebem. Codziennie wychodziłyśmy na spacery, wystawiałyśmy buzie do słoneczka i
ładowałyśmy nasze endorfinowe akumulatorki. Spacery były tym bardziej
przyjemne, że spędzone w gronie moich trzech przyjaciółek z dzieciństwa. To
niesamowite, mieszkałyśmy na tym samym osiedlu, codziennie bawiłyśmy się, dorastałyśmy,
dzieliłyśmy się swoimi radościami, rozterkami, pierwszymi miłościami, uczuciami,
a teraz wszystkie mamy dzieci w tym samym wieku. Nasz kontakt urwał się na
wiele lat, a jednak w tym samym czasie zapragnęłyśmy zostać mamami.
środa, 19 marca 2014
Dziecko i pies - jak żyć?
Ostatnio kiedy pisałam o relacjach Helenki z Tiną, wspomniałam, że Helenka w Tinie jest po prostu zakochana. Jej uwielbienie do naszego psiaka nie uległo zmianie, choć kto wie czy przypadkiem jednak jeszcze bardziej nie urosło w siłę. Tina przez Helenkę jest głaskana, przytulana, pieszczochana, ogląda jej łapy, uszy, oczy z ogromnym zdziwieniem i zachwytem, oczywiście wszystko pod kontrolą rodzicielską. Niestety odkąd Helenka stała się bardziej mobilna i goni psiaka na czworakach po całym mieszkaniu, zachowanie Tiny zmieniło się z obojętnego na uciekające - czym sprawiła jeszcze większą frajdę naszej córeczce.
środa, 5 marca 2014
Biuro rzeczy znalezionych.
Diabeł ogonem nakrył... Nie wiem czy doświadczacie tak niezwykłego zjawiska jak ja, którym jest znikanie rzeczy martwych w mieszkaniu. Od jakiegoś miesiąca wszystko mi ginie. Wiążę to z rozpoczęciem raczkowania przez Helenkę, ale może to ja stałam się bardziej roztrzepana? Mieszkanie mamy urządzone w stylu minimalistycznym, szczerze powiedziawszy nie bezinteresownie, głównie dlatego, żeby nie było zbyt wielu półek do ścierania kurzu. Z resztą niedługo będziecie mieli okazję obejrzeć jak jest urządzone przy okazji posta o samodzielnie zrobionych meblach do salonu. Porządek utrzymujemy stale, bo mąż jest okropnym, nadgorliwym pedantem. Taki jego charakter, jak on to mówi - cholericus pedanticus, nie wiem czy istnieje takie określenie osobowości, natomiast jeśli istnieje to doskonale opisuje charakter mojego męża. Swoją drogą Helenka niestety też odziedziczyła gen porządku po tacie. Odkrywa każdy nawet najmniejszy brud, zupełnie nie widoczny dla mojego oka i sprząta - chyba nie muszę mówić w jaki sposób. Ja biedna jako bałaganiarz, w tym ładzie nie potrafię się odnaleźć i wszystko mi ginie. Dokładnie miesiąc temu zaginęła paletka cieni do powiek, wymiary to mniej więcej 15 cm x 10 cm, no przecież to nie igła w stogu siana... czemu do dzisiaj nie mogę jej znaleźć?? Ostatnio widziana w rękach Helenki... Moja ulubiona. Przeszukałam wszystkie możliwe miejsca, odsuwałam sofę, pufy, z latarką zaglądałam pod meble i dywan, nigdzie jej nie ma. Dosłownie nigdzie! Przydałoby mi się moje własne biuro rzeczy znalezionych. Ciągle giną mi klucze do mieszkania, do piwnicy, do kosza na śmieci, nie wspomnę już o telefonie, portfelu, torebce - na szczęście one jeszcze się odnajdują.
| O! Właśnie ta mała torebka mi ginie. |
sobota, 22 lutego 2014
Kwiatki dla Czarownicy...
Czytanie książek jest dla mnie bardzo ważnym elementem wychowania
mojej dziewięciomiesięcznej córeczki. Być może to moje zboczenie zawodowe, ale nie wyobrażam sobie domu, w którym się nie czyta, w którym nie ma książek... Książki są dla mnie przede wszystkim ćwiczeniem umysłu,
pozwalają dostrzegać więcej niż inni widzą, rozwijać wyobraźnię i wrażliwość. Czasem czuję, że umożliwiają zachować mi własną tożsamość, w świecie który odmawia nam
prawa do myślenia.
środa, 19 lutego 2014
Helenka na basenie.
Jeszcze zaledwie kilka lat temu, pomysł zabrania niemowlęcia na basen, spotykał się z bardzo negatywną opinią społeczeństwa. Dlaczego? Przecież przez dziewięć miesięcy ciąży, woda była dla niego naturalnym środowiskiem. Dzieci uwielbiają pluskanie, ponadto do około 6-8 miesiąca życia utrzymuje się u dziecka naturalny odruch - wyniesiony z ciąży - nie otwierania ust kiedy zanurzy się go pod wodą. Potem odruch ten zanika i dziecko zaczyna się bać wody, dlatego sądzę, że warto wcześniej zaznajomić pociechę z basenem. Poza tym wodne igraszki doskonale wzmacniają mięśnie i rozwijają koordynację psychoruchową, wspomagają odporność dziecka i wzmacniają więź między rodzicem i dzieckiem.
Helenka pierwszy kontakt z basenem miała po ukończeniu 4 miesiąca życia. Nie uczęszczaliśmy na żadne wodne zajęcia, ponieważ rekrutacja dla takich maluszków w naszej miejscowości ma być prowadzona dopiero na wiosnę. Szkoda, ale co się odwlecze, to nie uciecze. Staramy się korzystać z pływalni kilka razy w miesiącu, chociaż przez nasze choroby już dawno nas tam nie było. Jeśli chodzi o reakcję ludzi na nasze wodne szaleństwo, to wzbudzamy spore zainteresowanie, ale nie spotkaliśmy się z żadną negatywną opinią. Z resztą czy to ważne widząc radość Helenki? Na zdjęciach nasza pierwsza wizyta na basenie.
wtorek, 18 lutego 2014
Nowości w szafie Helenki.
Czyli o tym jak Helenka stała się szafiarką ;)
Naszych zdjęć w dzisiejszym poście nie zobaczycie, bo nie jesteśmy aktualnie zbyt fotogeniczne będąc całe w kropki. Nasz Zatracający się świat, stał się Kropeczkowym światem, światem niezwykle, nieustannie swędzącym. Pomimo tego chciałabym Wam pokazać co udało nam się upolować podczas zakupów, kiedy jeszcze nie narzekałyśmy na chorobę. Boję się, że jeśli będę dłużej zwlekać, do czasu kiedy Helenka pozbędzie się ospy, czyli jeszcze co najmniej 2 tygodnie, to nowości w jej szafie będą już starociami ;). To niezwykłe jak dziecięca szafa szybko się dezaktualizuje. W związku z tym pokaże ubranka na wieszakach i nie mam tu na myśli przesadnie chudych modelek ;) Zdjęcia pozostawiają wiele do życzenia, jak to mój mąż określił - "Zdjęcia wyszły jak z taniej aukcji allegro". Ale jako, że to nasz pierwszy wpis modowy ;) mam nadzieję, że wybaczycie mi ich jakość.
Tunika - Monsoon
Subskrybuj:
Posty (Atom)

