Polecane posty

Przytulanie Noszę, bo bardzo Cię kocham Sen, czy to powód do płaczu? Sam na sam Spojrzenie na rodzicielstwo
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ospa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ospa. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 27 marca 2014

Siostro, basen...

Nie pamiętam kiedy ostatnio mogliśmy cieszyć się kąpielą w basenie, było to chyba trzy miesiące temu, a może jeszcze więcej, potem zaczęły atakować nas choroby - zapalenie krtani, zapaleni oskrzeli, aż w końcu ospa. Powiem szczerze, że troszkę bałam się reakcji Helenki na "dużą" wodę, przypuszczałam, że poprzednich naszych wizyt, choć odbywały się prawie co tydzień, po prostu już nie pamięta.

Nie pomyliłam się - nasza córeczka przywitała basen wielkim płaczem. Była przerażona tym, że otacza ją tyle wody, do tego bodźce w postaci wielu osób, krzyków, chlapiącej wody, fontanny - nie pomagały. Przycupnęłyśmy sobie w kątku basenu, mocno ją przytuliłam, całowałam, mówiłam, że bardzo ją kocham i nie musi się bać, bo mama nigdy nie da zrobić jej krzywdy. Tata, jak tylko potrafił - a robi to na prawdę genialnie - rozśmieszał Helenkę, łaskotał i już za chwilkę na jej małych usteczkach pojawił się uśmiech, a na twarzy wyrysowała się ciekawość. Do tego chęć pluskania sprawiła, że nasz pobyt na basenie sprawił jej wiele radości i przyjemności.

Wkrótce powstanie wpis o nowościach w szafie Helenki, a jest tego naprawdę sporo. Chyba muszę zacząć ograniczać swoje zakupowe zapędy. Znajdziecie w nim między innymi jej nowy kostium kąpielowy. Po naszej wizycie na basenie zdecydowałam, że moja Heleni jest już na tyle duża, że swój strój musi mieć!!

Powiedzcie mi jeszcze, pytam z ciekawości, czy któraś z firm produkujących pieluszki do kąpieli robi je w kolorze innym niż niebieski? Bo męczące było ciągłe poprawianie, że to dziewczynka - nie chłopczyk. Może strój nam pomoże - choć też niebieski, jednak to dwuczęściowe bikini.


Ciesze się, że mogłam ugościć Cię w swoim "Zatracającym się" świecie. 
 Będzie mi bardzo miło przeczytać kilka Twoich słów pozostawionych w komentarzu.


wtorek, 18 lutego 2014

Nowości w szafie Helenki.

Czyli o tym jak Helenka stała się szafiarką ;) 
Naszych zdjęć w dzisiejszym poście nie zobaczycie, bo nie jesteśmy aktualnie zbyt fotogeniczne będąc całe w kropki. Nasz Zatracający się świat, stał się Kropeczkowym światem, światem niezwykle, nieustannie swędzącym. Pomimo tego chciałabym Wam pokazać co udało nam się upolować podczas zakupów, kiedy jeszcze nie narzekałyśmy na chorobę. Boję się, że jeśli będę dłużej zwlekać, do czasu kiedy Helenka pozbędzie się ospy, czyli jeszcze co najmniej 2 tygodnie, to nowości w jej szafie będą już starociami ;). To niezwykłe jak dziecięca szafa szybko się dezaktualizuje. W związku z tym pokaże ubranka na wieszakach i nie mam tu na myśli przesadnie chudych modelek ;) Zdjęcia pozostawiają wiele do życzenia, jak to mój mąż określił - "Zdjęcia wyszły jak z taniej aukcji allegro". Ale jako, że to nasz pierwszy wpis modowy ;) mam nadzieję, że wybaczycie mi ich jakość.

 Tunika  -  Monsoon

niedziela, 16 lutego 2014

Mój bzik i cottonove love.

Jakiś czas temu chwaliłam się Wam, że wygrałam w konkursie organizowanym przez Cottonove love i Mommy draws. Nagrodą w konkursie była girlanda w kolorach tęczy, którą samodzielnie skomponowała Dominika, autorka wyżej wspomnianego bloga. Zadaniem konkursowym było napisanie, który z kolorów Cotton balls najbardziej nam się podoba i dlaczego. Kolorów, było mnóstwo, ale Ci którzy mnie dobrze znają z pewnością wiedzą, że mam bzika na punkcie koloru fioletowego... co z resztą można zobaczyć we wnętrzu mojego mieszkania. Moja odpowiedź, była krótka: 

Najpiękniejszym kolorem cotton balls jest magenta – jest to kolor, który towarzyszy mi od dziecka i zawsze przynosi szczęście. W końcu to ostatni z magicznych kolorów tęczy, której zobaczenie przynosi szczęście i na której końcu można znaleźć skarb. Ja ten skarb mam już przy sobie - to moja rodzina, ale cudownie byłoby mieć cały zestaw tęczowych ballsów, aby powodzenie nigdy nas nie opuszczało.


piątek, 7 lutego 2014

Ja i moja (o)spa...

Kochani mam ospę        O_O 

Już części z Was żaliłam się na moim FP. Tak, tak, dorwała mnie na stare lata - gorączkuję, wszystko swędzi, humor nie dopisuje - przyszło mi konać w okropnych męczarniach... Kiedyś myślałam, że ból porodowy jest czymś najgorszym co musiało znieść moje ciało, ale spokojnie ustępuje on miejsca temu świądowi - można naprawdę oszaleć. Najgorsze są noce - jest ciemno, cicho, ciepło, obok wtulony mąż i grzecznie śpiące, najedzone dziecko - warunki wprost idealne, by zapaść w głęboki sen - ale nie tak łatwo!! Twoja choroba nie da Ci choćby zmrużyć oka, bo właśnie wtedy uderza z podwojoną siłą i nie jesteś w stanie myśleć o niczym innym, jak o obcięciu sobie nogi, ręki, twarzy - o tak, twarz jest najgorsza - bo  jak inaczej zlikwidować swędzenie skoro nie można się drapać? Więc obracasz się z boku na bok, to na brzuch, to na plecy, starasz się myśleć o niebieskich migdałach, o wakacjach, o inspiracjach - żeby czymkolwiek odwrócić uwagę od tych okrutnych męczarni, ale nic nie działa... Cisza, ciemno, ciepło i swędzenie!! I tak do 7 rano, kiedy po tylu godzinach niesprawiedliwej walki w końcu padasz ze zmęczenia, ale nie na długo, bo przecież Helenka zdrowa, więc chce wykorzystać każdą minutę pięknego, słonecznego dnia.