Polecane posty

Przytulanie Noszę, bo bardzo Cię kocham Sen, czy to powód do płaczu? Sam na sam Spojrzenie na rodzicielstwo
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książka. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 26 czerwca 2014

Dlaczego mężczyźni nie słuchają...

Dzisiejszy wpis powstał po przeczytaniu książki pt. "Dlaczego mężczyźni nie słuchają, a kobiety nie potrafią czytać map" Allana i Barbary Peace. Lekturę otrzymałam od znajomej, która nie mogła już słuchać moich narzekań na dziwne - mało kobiece - zachowania mojego męża. 

Nie mogłam zrozumieć dlaczego nie potrafi robić kilku rzeczy na raz, kiedy mi przychodzi to bez trudu. Dlaczego tak często mam wrażenie, że mąż mnie nie słucha i przytakuje tylko dla świętego spokoju, myśląc, że tego nie zauważę. Dlaczego ja widząc go po pracy chciałabym mu opowiedzieć cały nasz dzisiejszy dzień, z dokładnością do najdrobniejszych szczegółów, a on zbywa mnie zdaniem: "Było ok". Dlaczego podczas rozmowy telefonicznej prowadzonej przez mojego męża musi być w pomieszczeniu cisza, w przeciwnym wypadku mąż wychodzi kontynuować rozmowę do innego pokoju... Na pewno coś przede mną ukrywa!! Dlaczego spotykając parę znajomych ja potrafię opisać w co byli ubrani, jak uczesani, wyczuć, że byli po dopiero co odbytej kłótni, a on żadnej z tych rzeczy nie zauważył... Gdzie on ma oczy, gdzie jego spostrzegawczość, intuicja?

środa, 12 marca 2014

Dlaczego blog parentingowy?

Od dosyć dawna noszę się z napisaniem tego posta - dlaczego blog parentingowy?. Nie chodzi mi w nim o tłumaczenie się przed Wami, dlaczego zdecydowałam się właśnie na tę kategorię jako wiodącą - parenting. Zależy mi na wytłumaczeniu tego samej sobie. A, że rozprawiam się z tym tutaj, hmmm, może Was to zdziwi, a może nie? 

środa, 5 marca 2014

Biuro rzeczy znalezionych.

Diabeł ogonem nakrył... Nie wiem czy doświadczacie tak niezwykłego zjawiska jak ja, którym jest znikanie rzeczy martwych w mieszkaniu. Od jakiegoś miesiąca wszystko mi ginie. Wiążę to z rozpoczęciem raczkowania przez Helenkę, ale może to ja stałam się bardziej roztrzepana? Mieszkanie mamy urządzone w stylu minimalistycznym, szczerze powiedziawszy nie bezinteresownie, głównie dlatego, żeby nie było zbyt wielu półek do ścierania kurzu. Z resztą niedługo będziecie mieli okazję obejrzeć jak jest urządzone przy okazji posta o samodzielnie zrobionych meblach do salonu. Porządek utrzymujemy stale, bo mąż jest okropnym, nadgorliwym pedantem. Taki jego charakter, jak on to mówi - cholericus pedanticus, nie wiem czy istnieje takie określenie osobowości, natomiast jeśli istnieje to doskonale opisuje charakter mojego męża. Swoją drogą Helenka niestety też odziedziczyła gen porządku po tacie. Odkrywa każdy nawet najmniejszy brud, zupełnie nie widoczny dla  mojego oka i sprząta - chyba nie muszę mówić w jaki sposób. Ja biedna jako bałaganiarz, w tym ładzie nie potrafię się odnaleźć i wszystko mi ginie. Dokładnie miesiąc temu zaginęła paletka cieni do powiek, wymiary to mniej więcej 15 cm x 10 cm, no przecież to nie igła w stogu siana... czemu do dzisiaj nie mogę jej znaleźć?? Ostatnio widziana w rękach Helenki... Moja ulubiona. Przeszukałam wszystkie możliwe miejsca, odsuwałam sofę, pufy, z latarką zaglądałam pod meble i dywan, nigdzie jej nie ma. Dosłownie nigdzie! Przydałoby mi się moje własne biuro rzeczy znalezionych. Ciągle giną mi klucze do mieszkania, do piwnicy, do kosza na śmieci, nie wspomnę już o telefonie, portfelu, torebce - na szczęście one jeszcze się odnajdują.
O! Właśnie ta mała torebka mi ginie.

wtorek, 4 marca 2014

Rozwiązanie konkursu fotograficznego - Międzynarodowy Dzień Pisarzy.

Kochani, wszystkie zdjęcia, które brały udział w konkursie, są po prostu piękne. A dzieciaczki na nich -zaczytane, wywołują wzruszenie. Zachęcam Was do obejrzenia galerii konkursowej, dostępnej tutaj, a zobaczycie, że wybór dwóch zwycięskich zdjęć nie był łatwy. Jury w składzie: Helenkowa mama i Helenkowy tata, miało nie lada orzech do zgryzienia... A obrady trwały długo i były niezwykle intensywne - zdania mieliśmy podzielone i trochę nam zajęło dojście do konsensusu. Ogromnie chciałabym nagrodzić wszystkich uczestników, za to, że dbacie o rozwój Waszych dzieci, kupujecie i czytacie im książki, pozwalacie ich jeszcze maleńkiej wyobraźni rozwinąć skrzydła. Niestety nagrody są tylko dwie, ale jakże piękne, ufundowane przez portal iCzytam, któremu bardzo dziękuję za współpracę. Nie przedłużając... Zdjęcia, które skradły nasze serca należą do:

Marty Dewor i 10 - miesięcznego Oskarka


Magdaleny Wojny i 2 - letniego Gabrysia


Wygranym gratulujemy i prosimy o przesłanie danych do wysyłki na adres e-mail: zatracajacsie@gmail.com. Pozostałym uczestnikom ogromnie dziękuję za miłą atmosferę konkursu i dobrą zabawę. Mam nadzieję, że stale będziecie odwiedzać nasz Zatracający się świat. Obiecuję Wam, że wkrótce ruszymy z kolejnym konkursem... Nagrody już na Was czekają, jedynie ja muszę trochę ochłonąć... Pozdrawiam.


Ciesze się, że mogłam ugościć Cię w swoim "Zatracającym się" świecie. 
 Będzie mi bardzo miło przeczytać kilka Twoich słów pozostawionych w komentarzu.


sobota, 22 lutego 2014

Kwiatki dla Czarownicy...

Czytanie książek jest dla mnie bardzo ważnym elementem wychowania mojej dziewięciomiesięcznej córeczki. Być może to moje zboczenie zawodowe, ale nie wyobrażam sobie domu, w którym się nie czyta, w którym nie ma książek... Książki są dla mnie przede wszystkim ćwiczeniem umysłu, pozwalają dostrzegać więcej niż inni widzą, rozwijać wyobraźnię i wrażliwość. Czasem czuję, że umożliwiają zachować mi własną tożsamość, w świecie który odmawia nam prawa do myślenia.

sobota, 11 stycznia 2014

Złe dobrego początki.

Żadne wydarzenie w moim życiu nie przysporzyło mi tylu lęków, jak pojawienie się Helenki w domu. Brak pewności siebie, niepokój, płacz i niezrozumienie jej języka powodowały obniżony nastrój. Aż w końcu trafiłam na świetną książkę Tracy Hogg i Melindy Blau - Język niemowląt. Polecam tę książkę wszystkim obecnym i przyszłym mamom, dzięki niej zrozumiałam, że "każde dziecko jest osobą, która ma swój język, uczucia oraz niepowtarzalną unikatową osobowość, i jako takie zasługuje na szacunek". Wcześniej traktowałam swoje dziecko jako stworzenie, które wyszło ze mnie, więc powinno mnie słuchać lub przynajmniej współpracować, dopiero po przeczytaniu tych słów zrozumiałam, że Helenka, to też człowiek - w dodatku kobieta - ze swoimi humorami i jako taką muszę ją zaakceptować, a nie próbować zmieniać. Poniżej zdjęcia z początków naszej współpracy :) Różnie to wyglądało, choć nawet płacząc była taka słodka...