Polecane posty

Przytulanie Noszę, bo bardzo Cię kocham Sen, czy to powód do płaczu? Sam na sam Spojrzenie na rodzicielstwo
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sesja zdjęciowa noworodka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sesja zdjęciowa noworodka. Pokaż wszystkie posty

środa, 14 maja 2014

Rok w błysku fleszy...

Przyszedł czas na fotorelację pierwszego roku życia naszej Helenki. To nieprawdopodobne jaka była kiedyś malutka, kruchutka i delikatna. Dziś kroczy już o własnych siłach na czworakach  lub z niewielką pomocą kochających ją ogromnie rodziców - na własnych nogach. Od wczoraj została też przez nas zakolczykowana, wygląda pięknie i dziewczęco, a ja może w końcu przestanę słyszeć głosy: 



- Oooo jaki śliczny...To chłopczyk, prawda? Od razu widać, że tak... 
- Nie, dziewczynka.
- Oj, a wygląda zupełnie jak chłopczyk.
- WTF??




poniedziałek, 20 stycznia 2014

Sesja zdjęciowa naszego kochanego malutkiego noworodka...

Postanowiłam, że dziś pokażę Wam zdjęcia Helenki z okresu kiedy była jeszcze malutkim, słodkim noworodkiem. Helenka ma tu około 6 tygodni i walczy mocno z grawitacją, choć stara się, żeby na zdjęciach nie było tego widać ;) Głupim rodzicom zachciało się dokumentować jej plażowanie..., które widać, że ma we krwi - po mamie ;).

Dzisiejszy post to tak troszkę wbrew temu co dzieje się za oknem... Dla pogody ducha. Bo u nas pochmurno, ponuro, zimno, a śniegu brak. W dodatku troszkę chorujemy i musimy się wykurować, żeby wkrótce móc wyruszyć na sanki... o ile kiedyś pojawi się śnieg. Bo w gruncie rzeczy, piękna wiosna tej zimy...

Zostawiam Was ze zdjęciami, mam nadzieję, że zrobi Wam się cieplutko, widząc jak Helenka pięknie pręży się do słoneczka. Pozdrawiam!!!

poniedziałek, 13 stycznia 2014

Little Rock Queen

Rodzice Helenki to zdecydowanie rockowe duszyczki, które pragną zadbać, aby duszyczka Helenki, była również rockowa ;). Choć wydaje  nam  się, że zbyt bardzo starać się nie musimy, mając na uwadze gesty, niby jeszcze nieświadomej, bo kilkudniowej Helenki.


Jednak, gdyby to nie wystarczało i Helenka (o zgrozo ;) ) miałaby pójść inną drogą muzyczną, to wolimy zapobiegać niż leczyć, kupując jej dziecięce rockowe płyty (tu genialnie sprawdza się Arka Noego - Pan Krakers), a także rockowe ubranka, żeby w przyszłości nie było wątpliwości w jakiej rodzinie przyszła na świat ;). I tu nasza Helenka w bodziaku, w którym mama jest zakochana (szkoda, że nie robią takiej wersji dla dorosłych) - Little Rock Queen (marka nieznana) i jeansach (Next).




Nieprawdopodobnym jest jak niemowlęta szybko wyrastają ze swoich ubranek. Dziś ulubiony bodziak mamy spełnia inną funkcję...


Ale spokojnie, już zaopatrzyliśmy się w nową garderobę - tu z pomocą przychodzi sklep H&M, w którym można nabyć mnóstwo ubranek dla małych księżniczek rocka. 

Swoją drogą, kupiliśmy ostatnio Helence płytę Natalii Kukulskiej - "Natalia" - tą z Puszkiem okruszkiem i innymi piosenkami z naszego dzieciństwa. Jesteśmy nią zauroczeni. Helenka mniej - ona zdecydowanie bardziej woli Black Sabbath. A Wy jakiej muzyki słuchacie? Czy Wasze dzieci kroczą Waszą drogą muzyczną?


Ciesze się, że mogłam ugościć Cię w swoim "Zatracającym się" świecie. 
Będzie mi bardzo miło przeczytać kilka Twoich słów pozostawionych w komentarzu.


sobota, 11 stycznia 2014

Pierwszy spacer

Helenka urodziła się w maju, więc na pierwszy upragniony spacer nie musiałyśmy długo czekać. Tym bardziej, że w dniu urodzenia Helenki pogoda zmieniła się diametralnie - z chłodnej zimy w gorące lato... Zwróćcie uwagę na nasz wózek do zadań specjalnych - tzw. offroadowy ;) sprawdza się znakomicie podczas wycieczek po lesie, choć obecnie ustąpił miejsca chuście.

Złe dobrego początki.

Żadne wydarzenie w moim życiu nie przysporzyło mi tylu lęków, jak pojawienie się Helenki w domu. Brak pewności siebie, niepokój, płacz i niezrozumienie jej języka powodowały obniżony nastrój. Aż w końcu trafiłam na świetną książkę Tracy Hogg i Melindy Blau - Język niemowląt. Polecam tę książkę wszystkim obecnym i przyszłym mamom, dzięki niej zrozumiałam, że "każde dziecko jest osobą, która ma swój język, uczucia oraz niepowtarzalną unikatową osobowość, i jako takie zasługuje na szacunek". Wcześniej traktowałam swoje dziecko jako stworzenie, które wyszło ze mnie, więc powinno mnie słuchać lub przynajmniej współpracować, dopiero po przeczytaniu tych słów zrozumiałam, że Helenka, to też człowiek - w dodatku kobieta - ze swoimi humorami i jako taką muszę ją zaakceptować, a nie próbować zmieniać. Poniżej zdjęcia z początków naszej współpracy :) Różnie to wyglądało, choć nawet płacząc była taka słodka...


Pierwsze chwile w domu.

Chociaż od pierwszych chwil w domu mojej Helenki minęło już kilka miesięcy, nadal wspominam je z sentymentem - jako najcudowniejsze, ale i najbardziej nerwowe chwile w moim życiu. Wtedy dopiero dotarło do mnie, że ta mała istotka jest całkowicie zależna ode mnie. W głowie kłębiło się miliony myśli. Z jednej strony spokój, bo kto da radę jeśli nie ja? Przecież przeczytałam tony książek o maluszkach. Z drugiej zaś uświadomiłam sobie, że żadna z tych książek nie była instrukcją obsługi mojej córeczki. A taka byłaby dla mnie najbardziej przydatna. Na szczęście Heleni swoim urokiem rozbroiła moje nerwy, bo jak można się bać widząc tak grzecznego, śpiącego maluszka?