Polecane posty

Przytulanie Noszę, bo bardzo Cię kocham Sen, czy to powód do płaczu? Sam na sam Spojrzenie na rodzicielstwo

poniedziałek, 10 marca 2014

Chatka pod Niemcową.

Wspominałam kiedyś przy okazji wpisu o chustowaniu, że tryb życia jaki prowadzimy z mężem jest bardzo aktywny. Często jeździmy na wycieczki, głównie po Polsce, bo jesteśmy zdania, że prawdziwym jest powiedzenie "Cudze chwalicie, a swego nie znacie". Zatem staramy się poznać Polskę, chwalić, by móc bez wyrzutów sumienia wyruszyć na wycieczki krajoznawcze ;). Oczywiście wyjazdów zagranicznych nie odrzucamy zupełnie, ale jeździmy tam częściej w podróże wakacyjne, a nie krótkie wycieczki ;). 

Naszą pasją jest turystyka górska, ale nie ta od zdobywania najwyższych szczytów, lecz ta, skupiona głównie na wolnym marszu po pięknych zielonych halach, rozkoszując się widokiem, który zapiera dech w piersiach. Uwielbiamy też schroniska górskie, ale nie takie, które są pięciogwiazdkowym ośrodkiem wypoczynkowym, mającym piękną łazienkę z prysznicem i jacuzzi, prąd i pokoje w wysokim standardzie. Kocham małe drewniane chatynki, mające swoją historię, duszę. Taką z pewnością jest Chatka pod Niemcową, którą od lat prowadzi Jerzy Walicki zwany przez wszystkich Harisem. Jest to człowiek pełen uroku, który przyciąga spokojem i tajemniczą osobowością. Schronisko tworzą dwie drewniane chatki kryte gontem, a życie koncentruje się w ogólnodostępnej niewielkiej kuchni z pięknym kamiennym piecem opalanym drewnem. Kuchnia wyposażona jest w dziesiątki kubków, garnków, sztućców, ma też tam swoje stałe miejsce księga pamiątkowa. Uwielbiam wracać w niej do moich starych wpisów, a jest ich sporo, bo przez lata moich odwiedzin, troszkę się ich nazbierało. Każdy inny, oddający to, co w danym momencie czułam, przeżywałam, tak mi bliski, a jednak w teraźniejszości bardzo daleki, zupełnie jakby pisany obcą ręką, a jednak moją. 




Niemcowa kupiła moje serce, serce moich znajomych, serce męża. Zupełnie nie wiem czym... Widokiem?Brakiem zdobyczy cywilizacji? A może klimatem, który tworzą przybywający tam ludzie?

We wrześniu byliśmy w schronisku z Helenką. Na jeden dzień, bez noclegu, bo czteromiesięczne niemowlę w takich warunkach nie czułoby się najlepiej, ale z pewnością będziemy tam wracać. I wiem, mogłabym tworzyć opisy, do folderów reklamowych, ale nie kochani, to nie jest wpis sponsorowany, ja po prostu kocham to miejsce - ciche, z pięknym widokiem na pasmo Jaworzyny Krynickiej i dolinę Popradu, w którym czuję się tak blisko natury.

W tle jedna z chatek



Ciesze się, że mogłam ugościć Cię w swoim "Zatracającym się" świecie. 
Będzie mi bardzo miło przeczytać kilka Twoich słów pozostawionych w komentarzu.


16 komentarzy:

  1. My też kochamy takie wyjazdy :-) I oczywiście wszędzie z naszym G :-) Ostatnie zdjęcie powala na kolana!! Cudne <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Sylwus to musi być magiczne miejsce :) aż chyba kiedyś pojedziemy. Mnie urzekła kiedyś Szklarska Poręba i bardzo chce tam pojechać jeszcze nie raz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie przyjedź. Ja chętnie oprowadzę po Beskidzkich szlakach. Jak obejrzałam dzisiaj nasze zdjęcia, to aż się rozmarzyłam, a jak teskno się zrobiło za latem i wakacjami. Dobrze,że wiosna już tuż, tuż.

      Usuń
  3. Ale fajnie :) My też uwielbiamy wycieczki, góry. Mam nadzieję, że Janek niebawem będzie wędrował z nami ;] huśtawka cudowna, z resztą wszytsko wygląda sielsko ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jest sielsko. Wszechobecna cisza, spokój, dokoła zieleń drzew, piękne widoki i chwila zarezerwowana tylko dla siebie, bo nawet telefony często gubią tam zasięg. Można odpocząć.

      Usuń
  4. my też uwielbiamy takie wyjazdy! my harcerze z krwi i kości uwielbiający las i wiatr we włosach :) jak K. miała niecały rok byliśmy pod namiotem, wszyscy nam się dziwili,że z takim małym dzieckiem a było rewelacyjnie :)
    a miejsce cudowne jak Fasolek będzie większy z chęcią się tam wybierzemy! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nam też się dziwią, że za wcześnie na basen zaczęliśmy chodzić, noszenie w chuście złe i krzywdę dziecku zrobimy, na wycieczkę samochodem nie jedźcie, bo niewygodnie, w góry też nie, bo tam warunków nie ma. Ciągle słyszę jakieś ale... nauczyłam się już, że trzeba jednym uchem wpuszczać, drugim wypuszczać.

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. To musimy kiedyś razem się wybrać, zapalić wieczorkiem ognisko, upiec kiełbaskę, ehhh aż się rozmarzyłam.

      Usuń
  6. Z naszą Ba, gdy miała jakieś 5 miesięcy wyszliśmy i dzięki chuście na Rusinową Polanę.

    Oj my też tak lubimy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, no to pięknie, my byliśmy w Zakopanem jak Helenka miała 3 miesiące i Gubałówka ogromnie nas kusiła, ale w końcu zdecydowaliśmy się tylko na wyjazd kolejką.

      Usuń
    2. Super w tej chuście. Extra. Pozdrawiam

      Usuń
    3. Chustowanie zdecydowanie polecam.

      Usuń
  7. O rany, chatka pod Niemcową to moje wspomnienia ,,,, pierwszy wyjazd z chłopakiem... pierwsze pocałunki.... wprawdzie zima była i śnieg po uda, ale jakże ciepło nam było :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Oj ta chatka zna wiele damsko - męskich tajemnic :) Moja koleżanka przeżyła tam swój zaplanowany pod każdym względem "pierwszy raz" :)

      Usuń